- Cat! Ogarnij się i nagraj tą gitarę na tą płytę ! - krzyknęła na mnie Lottie.
- Dobra no już chciałam se pogitarować trochę. - ja.
- Serio? Pogitarować możesz jak skończymy nagrywac podkład, później nagrasz wokal główny. No dawaj wiem że potrafisz. Został nam tylko tydzień do świąt, a płyta miała być prezentem dla rodziny. Dajesz mała. - Lot. Założyłam słuchawki i wczułam się w grę. Gramy takiego rocka i mam sporo mega solówek. W końcu sama piszę piosenki. Kiedy skończyłam nagrywać podkład odłożyłam gitarę i wyszłam z wyciszonego pokoju.
- Było świetnie. Teraz dajesz wokal i mogę zagrywać chórki. - Lottie.
- A moge iść na dół się napić? - spytałam.
- Jasne tylko szybko wracaj, a ja ustwię mikrofon okej ? - Lot.
- No baa. Lecę po soczek i wracam. Przynieść tobie też? - spytałam.
- Możesz. - Lot. Zeszłam na dół. Przechodząc przez salon wleciałam do kuchni i zaczęłam sobie śpiewać. Wzięłam sok dla mnie i Lottie. Mój iphone dał znać o wiadomości. Od Lottie "Rusz dupę gwiazdeczko!" Kocham ją. Przechodząc przez salon schowałam telefon do kieszeni i szłam w stronę schodów znów śpiewając. Zaczęłam machać włosami jak na koncercie rockowym.
-Now i'm feeling so far away and now o cześć Kit i jego głupawi koledzy. i'm hating you every day. co ?! KIT ?! Co ty tu robisz? - wydarłam się.
- Miło witasz brata z którym się ponad rok nie widziałaś.- Kit.
- Przeżyjesz, a teraz sorry musze iśc nagrywać bo mój meneżder mnie zabije. - powiedziałam i poszłam na górę. Zatrzasnęłam drzwi o dnaszego "studia".
- O jesteś mój murzynie. Leć mi dupero do mikrofonu i nagrywaj. - Lottie usiadła przy mikserze i pilnowała tonów, barwy, głośności i tak dalej. Założyłam słuchawki i usłyszałam podkład. Wstęp był dosyć długi. Zaczęłam się wczuwać w muzykę. I poleciałam z falą. W środku piosenki wjebał mi Kit do studia z kolegami.
- Ja pierdolę tutaj się nie da normalnie pracować! - krzyknęłam.
- Spokojnie. Niezłe tutaj studio zrobiliście. Boże jaki świetny bas. - Kit od razu do niego podleciał i zaczął grać.
- O mój boże jaka gitara. - jakiś kolega Kit'a z włosami jakby go piorun pierdolnął.
- Spróbuj dotknąć moją gitarę to urwę ci jaja i zrobię sobie z nich kolczyki. - powiedziałam.
- Kit nie mówiłeś, że ta twoja siostra taka pyskata. - koleś.
- Bo jak ostatni raz ją widziałem to taka nie była. - powiedział Kit podniecając się basem.
- Ludzie się zmieniają. Nie zawsze na lepsze. - powedziałam i wzdrygnęłam ramionami.
- Ah tak właśnie to jest Cat, a to Kieran, Dean i Sean. - Kit.
- Hahahaha razem jesteście Kit Cat. - Kieran.
- Serio? A ty masz imię jakbyś był upośledzonym pakistańczykiem, chorującym na AIDS bo za dużo się pieprzył. - powiedziałam do Kierana.
- Cat proszę nie zaczynaj. - Lot
- Lottie. Nie pozwolę sobie jechać na swoje imię. A ty lepiej trzymaj się odemnie z dala bo może to się skończyć w szpitalu. I to ty w nim wylądujesz. - powiedziałam i usiadłam na krześle w wyciszonym pomieszczeniu.
- Rozpraszacie ją. Nagrywamy płytę. - Lottie.
- Ale nie miałem zamiaru jej obrazić jest słodka tylko ona coś szybko wybucha. - Kieran. Mimo zamkniętych drzwi słyszałam na słuchawkach.
- Jak chcą mogą zostać. Pokażę im jak to się robi. - powiedziałam i wzięłam gitarę akustyczną.
- Czy to jest ta nowa tajemnicza piosenka, którą tak ukrywasz? - Lottie.
- Strzał w dziesiątkę kochanie. - uśmiechnęłam się do przyjaciółki. Zaczęłam grać i śpiewać piosenkę którą nazwałam "YOU". W trakcie grania widziałam, że wszyscy się bujają przy mojej piosence. A w oczach Lottie aż zabłysły iskierki. Kiedy skończyłam zaczęli klaskać.
- I tak to się robi. Nie ma za co. - uśmiechnęłam się wrednie.
- Wiesz ogólnie gram za gitarze chyba z 10 lat, ale jak robiłaś te przejścia to mnie dreszcze przeszły. - Sean.
- Potraktuję to jako komplement od doświadczonego gitarzysty. - powiedziałam
- A ty ile grasz? - spytał.
- Ponad rok. - odpowiedziałam.
- Szybko się nauczyłaś grać. Ten debil żeby móc grać coś na prostych chwytach bez żadnych barowych uczył się ponad rok. - powiedział Sean wskazując na Kierana.
- No coo ?! - Kieran.
- Wcześniej grałam troche na perkusji i basie. Więc miałam już jakies pojęcie o muzyce i jakieś wyczucie. Dodatkowo chodziłam na emisję głosu. - ja.
- Wokal też masz świetny. - Dean.
- No ba dlatego to ona jest wokalem prowadzącym, a ja robię chórki. - Lottie.
- Ty też jesteś świetna aniołku. - ja.
- No wiem. - odpowiedziała.
- Niby aniołek, ale jak siada do perkusji to diablica. - ja.
- Się czepiasz. - Lot.
- Masz coś do perkusistów? - Dean.
- Nie ogólnie zazwyczaj są bardzo przystojni, ale osobiście żadnego jeszcze nie znam. - ja.
- No to właśnie poznałaś. - powiedział Dean.
- Moja teoria że perkusiści są przystojni się sprawdza. - powiedziałam.
- Dean możesz to gdzies napisać. Była dla ciebie miła. To się nie zdaża. Albo jest przed okresem, albo jest w ciąży. - Lottie.
- Wiesz obstawiam to drugie bo jadłam dzisiaj ogórki z nutellą. - powiedziałam.
- Co ? - Kit.
- Właśnie. Zjadłabym sobie ogórka. - ja.
- JESTEŚ W CIĄŻY ?! - Kit.
- Ona cię wrabia debilu. - Lottie.
- Grr czemu ty mnie tak dobrze znasz? - spytałam.